Method Feeder

Sobotni poranek. Słońce rządzi dzisiaj na bezchmurnym niebie, jest ciepło, wieje lekki wiaterek. Kilka najbliższych wolnych godzin zamierzam wykorzystać na wypad nad wodę. Niestety, tych godzin jest naprawdę kilka… Postanawiam, że dzisiaj karpiówki zostają
w domu, ma być lekko i przyjemnie. Stawiam na Method Feedera.
Staję nad brzegiem niewielkiego stawu. Na środku wysepka, a na niej ruiny niewielkiego zameczku pochodzącego z XVI wieku. Szkoda, że to wszystko takie zaniedbane
i mimo posiadanego potencjału sprawia przygnębiające wrażenie.
Przypon wiążę z plecionki PROLIGIC VIPER ULTRASOFT, a do włosa mocuję klips do robaków z kilkoma białymi „angolkami”, przeplatanymi sztuczną, czerwoną ochotką tej samej firmy. Hak to szóstka XC5, też sygnowana przez PROLOGICA.

Przynęta do Method Feedra

W koszyku gotowa mieszanka do Method Feedera o zapachu czarnego halibuta i pellet 2 mm o tej samej nucie zapachowej.

Gotowy zestaw

Przez kilka godzin udaje mi się wyholować trzy przyzwoite liny i kilka leszczyków, które nie zasłużyły na sesję fotograficzną.

Lin na Method Feeder

Ale nie efekt końcowy był najważniejszy. Super było zobaczyć uśmiech na twarzy młodego adepta sztuki wędkarskiej, który pozował z „taaaką rybą” 😉

Młody adept wędkarstwa i jego zdobycz

Pierwszy raz miałem okazje użyć wędki PROLOGIC MP SPECIALIST PRO. Fajny kijek, lekki, czuły, szybki… A jednocześnie mocny, pewnie utrzymujący rybę i świetnie pracujący pod obciążeniem. Rękojeść z portugalskiego korka i uchwyt kołowrotka FUJI świetnie leżą w dłoni! Na krótkie wypady i majowe liny po prostu idealny.

Majowy lin

Sławomir Pusz.