Amurowo

Na początku sierpnia, wraz z żoną wybraliśmy się na 6 hektarowe łowisko na Śląsku.

Pogoda nie sprzyjała wędkowaniu, za to na odpoczynek i opalanie idealna.

Temperatura w cieniu oscylowała w okolicy 30 stopni, a temperatura wody wynosiła 26 stopni. W takim układzie nastawienie było z góry ustalone. Polujemy na amury:)

Mix ziaren – konopia, rzepik oraz kukurydza i po kilka kulek na zestaw, to była porcja dla naszych azjatyckich przyjaciół. Dodam tylko, że żona coraz bardziej wciąga się w wędkowanie, więc dobrze by było aby spróbowała coś wyholować. Tradycyjnie na krótkim włosie wykonanym z plecionki przyponowej Razor K Link oraz haku XC2 w rozmiarze 4 ląduje kulka tonąca Candy 18mm firmy RK Baits, a na pozostałych dwóch zestawach nowości, również owocowe. Zanim jednak zestawy wylądowały w wodzie, około 30 minut obserwowałem ruchy na wodzie i miejsca, w których amury się wygrzewają by tam umieścić zestawy.

Już w pierwszej dobie naszej zasiadki potężny odjazd na testowaną kulkę. Po 10 minutach holu amur ląduje w podbieraku a ja instruuję żonę jak go podebrać. Jak to u debiutanta bywa, stres oraz pośpiech pozwolił tej mocnej rybie wyskoczyć i odjechać na kilkanaście metrów. Za drugim razem udało się i na macie ląduje 11 kilogramowy grass. Szybka sesja i bezpieczny powrót do wody, a my czekamy na kolejnego amatora słodyczy.

Następny dzień upłynął na leżakowaniu, gdyż na wodzie nic się nie działo. Choć nie do końca, u sąsiadów melduje się piękny 19 kilogramowy karp pełnołuski. Późnym popołudniem zmieniłem taktyką na jednym kiju i założyłem 2 ziarna kukurydzy, zestaw postawiłem pod samymi trzcinami. To okazało się strzałem w dziesiątk, ponieważ pół godziny później miałem kolejnego 10 kilogramowego amura. Gdy żona już obyła się trochę z rybami ustaliliśmy, że kolejne branie zacina i holuje właśnie ona.

Około godziny 18 potężna rolada na owocową kulkę. Ja przyglądam się i instruuję, a moja żona holuje. Piękny widok przyznam szczerze, ale ryba jednak była silniejsza, dostała na chwilkę troszkę luzu i się wypięła. Musimy jeszcze nad tym popracować, ale jestem przekonany, że w przyszłości będzie lepiej.

W nocy udało się jeszcze dołowić 8 kilogramowego karpia i następnego dnia rano pakujemy się i zadowoleni wracamy do domu. Myślę, że jeszcze w tym roku wyskoczymy gdzieś razem na wspólną zasiadkę i tym razem uda się wyholować jej pierwszego karpia lub amura.

Łukasz Małodobry