Ananasowe szaleństwo

Lato to jak dla mnie wędkarsko najsłabszy okres.

Temperatura powietrza i wody jest wysoka przez co natlenienie wody jest mniejsze, a i ryby nie tak intensywnie pobierają pokarm.

Ale nie wyobrażam sobie, aby w okresie letnim nie wędkować nawet pomimo skrajnych warunków pogodowych. Wybierając wody, na których spędzam wówczas czas, staram się, aby były stosunkowo duże, z różną charakterystyką dna oraz głębokością. Dlatego na jeden z sierpniowych weekendów zdecydowaliśmy się z moją drugą połówką oraz kolegą z Teamu wybrać na Uroczysko Karpiowe, czyli 50ha zbiornik na Śląsku.

Po dotarciu na miejsce, wysondowaniu naszych stanowisk od razu wytypowałem dwa miejsca, na których postawię swoje zestawy. Jeden na odległości ok. 130 metrów, a drugi na 180 metrze. Łowiłem oczywiście z wywózki, co zdecydowanie ułatwia postawienie zestawu i donęceniu w tym samym miejscu przez całą zasiadkę. Plan był prosty, kiełbaski PVA Hex Mesh z pokruszonymi kulkami, biszkoptem oraz mikropelletem i do tego kilka kulek luzem. Na włos zakończony hakiem XC7 pojedynczy pop up ananasa w rozmiarze 15mm z firmy Bandit Carp.

Ostatnie doniesienia z całego jeziora nie były zbyt optymistyczne, co przy temperaturze wody wahającej się od 27-29 stopni wcale mnie nie dziwiło. Do tego praktycznie bezwietrznie i upalnie. No ale cóż, przecież nie po to przyjechałem, żeby narzekać. Pierwszy dzień nie przynosi nic poza lejącym się z nieba żarem, za to noc i poranek są dość intensywne. W sumie trzy brania i trzy karpie w przedziale od 9 do 13 kg. Tak więc taktyka chyba się sprawdza więc decyzja jest tylko jedna, nic nie zmieniam.

Po południu przewożę na świeżo zestawy i po zaledwie dwóch godzinach doławiam kolejnego karpia o wadze 14 kg. Zatem poprzeczka zaczyna się powolutku podnosić. Wieczorem donęcam miejscówki kilkoma dużymi kulami z biszkoptu, pelletu oraz zalewy z mlecznej kukurydzy, które od kilku miesięcy stosuję na każdej zasiadce karpiowej. Godzina 2:00 w nocy była kluczowa. Potężny odjazd ze 180 metra. Wędzisko Fast Water RS gięło się w pół, a kołowrotek Okuma Trio Rex aż trzeszczał, jak holowałem tego karpia. Dodatkowo zaplątał się on w zerwany przez kogoś zestaw. Po około 30 minutowym i trudnym holu w podbieraku wylądował 17 kilogramowy lustrzeń. Jednak konsekwencja się opłacała, gdyż to była 6 ryba wyciągnięta na tą samą przynętę, czyli ananasowego, bandyckiego killera. Nie ukrywam, że jestem osobą, która często miesza przynętami i rzadko nastawia się tylko na jeden smak. Lecz tym razem miałem nosa.

Następnego dnia rano około godziny 6:30 delikatne branie niestety na drugim końcu zestawu nie było ani przynęty ani karpia. Zasiadka powoli dobiegała końca, niestety Sebastian, a także moja żona skończyli bez brania, na co ja nie mogłem narzekać. Czasami tak bywa, że cokolwiek byśmy nie zrobili po prostu to nie jest nasz dzień. Ale mimo wszystko z uśmiechami na twarzy wróciliśmy do domu po drodze już obmyślając plan na następne spotkanie z karpiami.

Łukasz Małodobry,
ProTeam Prologic Polska i Okuma Polska