Cel – Amur

W dniach 2-5 lipca wraz z moim kolegą Rafałem z RK Baits wybraliśmy się na Pstrążną.

Tym razem cel był jasno wcześniej określony – jedziemy na amury.

Jak to bywa z wyznaczaniem celów – łatwo powiedzieć, ale czasami ciężko zrealizować. Nad wodę dotarliśmy w niedzielę popołudniu, zestawy były przygotowane już w domu, tak więc nęcenie i szybka wywózka. Czekamy na pierwsze branie.

Tym razem postawiłem na mocne zestawy końcowe. Mianowicie Phyton Hollow Core a na nim ciężarek 100 gr, oraz bezpieczny klips w kolorze Mimicry, a także przypon Blow Back Combi na haku XC2 w rozmiarze 2. Przypon miał około 20 cm, a włos oczywiście dość krótki, tak aby kulka była maksymalnie do 1 cm pod hakiem.

Mineło niespełna 2 godziny i nastąpił energiczny odjazd u Rafała. Hol przez pierwsze 30-40 metrów bardzo łatwy, lecz potem amur dał się we znaki. Kilka mocnych szarpnięć i odjazdów, a po paru minutach ten piękny „grass” jest nasz. Radości nie było końca gdyż okazało się , że jest to nowe amurowe PB Rafała i to na nową kulkę RK o smaku Candy. Po ochłonięciu usiedliśmy wspólnie na fotelach i wspólnie stwierdzamy jest super plan na razie jest realizowany. Do końca tego dnia, oraz przez całą noc totalna cisza.

Nad ranem przewozimy zestawy w bardziej odległe miejsca i mocno donęcamy, głównie ziarnem i kulkami. Po godzinie 12 i ja doczekałem się brania. Najpierw swinger delikatnie idzie do góry, potem opada, a po chwili odjazd. Czuje rybę od samego początku i wiem że nie jest mała. Charakterystyczne potrząsanie łbem dawało mi do zrozumienia, że to także będzie amur. Kilka minut siłowania się z rybą i mamy go przy brzegu. Gdy próbujemy go podebrać pokazuje nam swoją moc wyskakując z zamkniętego już podbieraka przy okazji wyrywając sporą kępę zielska i traw. Przy drugim podejściu nie dajemy mu już takiej możliwości i ląduje w kołysce. Jest piękny w bardzo dobrej kondycji. Ważenie i Bummm, ja także mam swoje amurowe PB 14,2 kg.

Nastawiliśmy się i mamy czego chcemy, po prostu idealnie, bo rzadko udawało nam się ostatnio fajnie połowić. Tego samego dnia doławiam jeszcze jednego malucha o wadze ośmiu kilogramów i następuje totalna posucha na całym zbiorniku.

Dopiero we wtorek popołudniu doławiam dwa ładne miśki o wadze 13kg i 10,5kg. Przy okazji tego naszego wspólnego spotkania nakręcamy kilka materiałów filmowych dotyczących łowiska Pstrążna, które mam nadzieję wkrótce zobaczycie.

W środę rano po bardzo udanej zasiadce w świetnych nastrojach wracamy do domu. Chętnie zostalibyśmy dłużej, ale następnego dnia każdy z nas wraz z rodzinami wyjeżdżał na upragnione wakacje.

Do następnego,
Małodobry Łuaksz