Jedna noc

Jedna noc

Po dłuższej nieobecności nad wodą w końcu udało się zameldować na 3 doby na niewielkim zbiorniku na Śląsku. Wybór padł na Pstrążną, a że lubimy tam wpadać od czasu do czasu to i tym razem byliśmy ciekawi co się wydarzy i czy będziemy mieli udaną zasiadkę. Pogoda dzień wcześniej nie rozpieszczała wędkujących. Ciągłe opady deszczu i silny wiatr, mocno dały się im we znaki. Natomiast po naszym przyjeździe wiatr ustał i słoneczko zaczęło wychodzić z pod chmur.

Godzina 14.00 zaczynamy przygotowania do wędkowania. Czasu jest sporo, ale jak to zwykle bywa – najpierw zestawy do wody, a potem reszta, czyli szykowanie obozu. Tym razem przypony jakich używaliśmy oparte zostały na małych rozmiarowo hakach – modele Prologic XC7 i XC3 w rozmiarach #6 i #8. Wynikało to z tego, że planowaliśmy używać drobnych przynęt na tej zasiadce. Pierwsza doba naszej przygody okazała się bardzo spokojna. W nocy tylko jeden odjazd, ale szybka spinka ryby która weszła w zaczep. Drugi dzień cisza, aż tu nagle nasz znajomy który łowił obok zacina pięknego golca o wadze +20 kg, i to na co? Na pojedynczą kulkę w rozmiarze 15 mm. Czyli pomysł mamy dobry -stosować małe przynęty. W końcu nadeszła noc. Godzina 22:00 potężny odjazd. Zacięcie i ryba po krótkim holu ucieka w trzciny. Minęło może 30 sekund wychodzi z nich i daje się doholować do podbieraka. Waga wskazuje 12 kg. Następne branie jest parę minut po 4:00. Tym razem hol trwał nieco dłużej, ale i tym razem ryba dała za wygraną. Tak jak w pierwszym przypadku mały haczyk i mała przynęta zdała egzamin. Waga wskazała trochę ponad 15 kg. Następne branie nastąpiło godzinę później, z zestawu umieszczonego w pół wody. Branie delikatne – pojedyncze piki na sygnalizatorze i swinger raz podchodzi do góry a raz schodzi na dół. Pomyślałem sobie, że czas zaciąć i tak też zrobiłem. A już parę sekund pózniej poczułem po drugiej stronie mocnego przeciwnika, z którym walczyłem około 15 minut. W podbieraku zameldowała się ładna mamuśka – waga zbliżona do 16 kg. Około 10:30 Sebastian dołowił jeszcze amura i do samego końca zasiadki niestety już nic się nie wydarzyło.

Podsumowując ten wypad, muszę przyznać, że wystarczy jedna noc, aby zasiadka była udana i miło zapamiętana.

Łukasz Małodobry