Katlov – niespełnione marzenia

Katlov - niespełnione marzenia

Już w połowie marca rezerwowałem stanowiska na tym łowisku – wybór padł na 12 i 13. Myślimy – Katlov – 25ha wody, według opisu łowiska populacja 50 ryb w rozmiarze +20 kg i 200 sztuk w przedziale 15-20 kg, musi być super. Po kilku miesiącach oczekiwania, nareszcie urlop i szykowanie się do wyjazdu.

Katlov - niespełnione marzenia

Katlov - niespełnione marzenia

Ze Śląska to około 420 km, więc trzeba się dobrze przygotować bo zasiadka ma trwać 5 dni. Pora idealna (połowa czerwca), pogoda ma być zróżnicowana a nastawienie jak zwykle bardzo pozytywne. 13 czerwca, po spakowaniu samochodu, o 6:00 rano wyjazd. Droga mija szybkom, gdyż na Katlov jedziemy prawie cały czas drogami szybkiego ruchu. Po godzinie 10:00 meldujemy się, wraz z kolegą Zbyszkiem, na miejscu i ku naszemu zdziwieniu akwen jest prawie całkowicie pusty. Po przybyciu opiekuna łowiska, okazało się, że na nasze stanowiska musimy przeprawić się łodzią.

Katlov - niespełnione marzenia

Katlov - niespełnione marzenia

Minęły około 3 godziny zanim uporaliśmy się ze wszystkim – namioty rozbite, obóz przygotowany i zaczynamy szykować zestawy. Zanim je wywieźliśmy, ustawiliśmy markery w dwóch wcześniej wytypowanych miejscach. Po opłynięciu naszego stanowiska, okazało się, że zbiornik w całości porośnięty jest gęstą roślinnością, przy dnie i na powierzchni. Roślinnością, która, jak się okazało, dała nam się mocno we znaki.

Katlov - niespełnione marzenia

Pierwszy dzień przeleciał bardzo szybko. Wieczór przyszedł szybko i w końcu mogliśmy przyrządzić sobie jakiś ciepły posiłek, a że nic się nie działo to i nikomu się nie spieszyło. Zdziwił nas tylko fakt, że na wodzie nie było żadnych spławów.
Następnego dnia o 8:00 rano przewozimy zestawy i donęcamy w okolicach markerów. Obiecałem sobie, że na tej zasiadce na jednej wędce do samego końca będzie kulka o smaku ananasa podwieszana pływającą kukurydzą i tego się trzymałem.
Był to lewy skrajny zestaw i o godzinie 16:20 właśnie na nim mam odjazd – pierwszy tej zasiadki. Zacięcie i czuje, że po drugiej stronie jest ten na którego czekaliśmy. Hol nie trwał długo, gdyż ten zestaw wywożony był w miejsce gdzie roślinność była mniejsza, a odległość niezbyt duża, około 50 metrów. Po 10 minutach mamy pierwszego kapra z Katlov. Waga wskazuje 11,3 kg, jest pięknie ubarwiony, ciemny. Okazało się, że chyba jeszcze nigdy wcześniej nie widział haka, bo pysk czyściutki.

Katlov - niespełnione marzenia

Katlov - niespełnione marzenia

Po tym braniu mamy kolejne 24 godziny przerwy, doławiamy jeszcze tylko 3 karasie. Nastała 3 doba przygody na Katlov, doba która okazała się najbardziej owocna. Mój kolega Zbyszek kolejno złowił 10,2 kg , 10,6 kg , 11,1 kg i 11,3 kg. Natomiast ja, o 15:50 miałem największą rybę zasiadki, pięknego pełnołuskiego, o wadze 13,6 kg. I przyznam szczerze że nie było łatwo. Ryba tuż po braniu wpłynęła w zielsko i nie chciała z niego wyjść, szybka decyzja płyniemy po nią. Dla utrudnienia tego dnia lało strasznie i wiało niemiłosiernie, ale nie było wyboru. Po dopłynięciu na miejsce gdzie ryba stała w zielsku – w końcu ruszyła, kilka razy jeszcze zeszła w toń, aż ostatecznie udało się ją podebrać. Wrażenia były bezcenne, gdyż nie często się zdarza, żeby w takim deszczu płynąć po rybę, ale najważniejsze jest to, że znów się udało. Dodam jeszcze że na Katlov trzeba holować cały czas na napiętej żyłce, gdyż używamy tam haków bezzadziorowych. Karp wziął oczywiście na co?? – na mojego kilera tej zasiadki ananas, z podwieszaną kukurydzą.
Niestety tego dnia nie obyło się bez kilku spinek, jedna z nich była bolesna, po drugiej stronie było coś większego.

Katlov - niespełnione marzenia

Katlov - niespełnione marzenia

Ryby w tym zbiorniku są bardzo mocne i sprytne, za każdym razem uciekają w gęstą roślinność. W większości przypadków to karpie pełnouskie, o czym świadczy fakt, że na 12 sztuk jakie złowiliśmy tylko dwa nimi nie były.W czwartej dobie wędkowania doławiamy jeszcze po 2 karpie, po jednym w dzień i po jednym w nocy. Rano w piątek pobudka o 6:00, trzeba szykować się do powrotu i jak to zwykle bywa mocna pompa z nieba, która trwała prawie 2 godziny. Pakujemy mokre od deszczu namioty i inne klamoty, siadamy patrząc na zbiornik i omawiamy naszą zasiadkę.

Katlov - niespełnione marzenia

Wnioski jakie nam się nasunęły po prawie 5 dniach wędkowania: woda jest ciężka i same warunki dosyć specyficzne, ale nie zniechęcam nikogo. Przekonajcie się sami, jadąc na tą czeską wodę. Może wam się spodoba, a i ryby na macie będą większe niż u nas:)

Z wędkarskimi pozdrowieniami,
Łukasz Małodobry