Pogoda dla zuchwałych

Koniec wakacji zawsze ograniczam wyjazdy nad wodę aby nie nadwyrężyć cierpliwości moich najbliższych przed jesiennymi zasiadkami którym poświęcam sporo czasu.

W przedostatni weekend sierpnia udało się wygospodarować jedynie dobę, więc musiałem się ograniczyć do wody w zasięgu do 100km – niewielkiej, dającej szanse na jakiś kontakt z rybą w takim ograniczonym czasie.

Szybkie pakowanie, gotowanie ziaren, które w lecie są podstawą mojej zanęty i tylko jeden znak zapytania – czy przechodzące przez Polskę nawałnice zawitają również na południe? Prognozy nie najlepsze, ale według wykresów deszcz powinien zacząć padać dopiero w sobotę wieczór i ustąpić w niedziele przed południem. Rzeczywistość jednak miała się okazać trochę mniej różowa…

Nad woda melduje się koło południa. Nic nie wskazuje na nadchodzące deszcze. Błękitne niebo ze snującymi się leniwie pojedynczymi cumulusami i prawdziwy letni upał. Woda specyficzna, bo stanowiska znajdują się na wyspie na którą przechodzimy kładką. Przezornie ze względu na prognozy zajmuje więc miejsce możliwie blisko, mając jednak przed sobą dobrze rokująca odnogę z zatopionymi krzakami do obłowienia. Kalkuluje też, że w razie niespodzianek pogodowych mam trzy 40m kursy z bagażami do samochodu. Rozkładam też w pierwszej kolejności obozowisko.

Pora na taktykę. Rozkładając obóz zawsze śledzę co dzieje się na wodzie. Tym razem również szybko udało się wypatrzeć aktywność ryb i to w miejscach, które już w pierwszym rzucie oka na wodę obstawiałem jako potencjalne miejscówki. Wypłynięcie pontonem i sondowanie tyczką szybko daje następne wskazówki. Jedna miejscówka w zatoce z piaszczystym placykiem wymarzona do zestawu z miękką plecionką SUPER SNAKE i hakiem XC5. Na włos zakładam orzechy tygrysie i kukurydze delikatnie zbalansowane pianką dla lepszego zassania. Drugie miejsce na trochę głębszej wodzie przy wejściu to zatoki. Dno żwirowo kamieniste, więc aby przynęta nie schowała się w jakaś lukę między kamieniami, decyduje się na pojedynczego popupa na przyponie Hinged Stiff Rig, wykonanym na haku XC8 i fluoro carbonie SPECTRUM. Do tego ze względu na liczne zawady obowiązkowa strzałówka BULLDOZER. Oba zestawy zasypuje mieszanką kukurydzy, dopalonej liquidem CSL w towarzystwie orzechów, konopi, pszenicy i cieciorki. Prawdziwa uczta, której nie oprze się żaden karp czy amur. Stołówkę na pewno szybko odwiedzi drobnica która zwabi większe ryby.

Zestawy wywiezione w samą porę, bo nagle sytuacja pogodowa zmienia się diametralnie i od godziny 14:00 towarzyszy mi deszcz bębniący melodie na płótnie namiotu przez kolejne prawie 24 godziny. Taktyka okazuje się strzałem w dziesiątkę, bo już wieczorem w podbieraku ląduje ładny lustrzeń. Ogółem udaje się wypracować kilka brań, jednak niektóre ryby skrupulatnie wykorzystały zawady aby się uwolnić. Nocą holuje ładnego amura, niemniej ulewa uniemożliwiła zrobienie sesji zdjęciowej, a do kolejnego brania po prostu nie wychodzę ze względu na przechodzącą burze.

Przed południem w strugach deszczu pora na pakowanie, bo pogoda ma się nie zmienić do wieczora. Z pogodą się nie wygra…z rybami nie zawsze…Jednak wracam zadowolony z wypracowanych brań, a trudne warunki dają przedsmak jesiennych łowów, w których często jest jeszcze trudniej.

Dawid Starzyk