Sierpniowy weekend i wymarzony sen

Wykorzystując dłuższy weekend, postanowiłem wybrać się na trzy dobową zasiadkę na Borowy Staw.

Obserwując pogodę i warunki atmosferyczne przed zasiadką postanowiłem wybrać stanowisko numer 10.

Dlaczego to stanowisko? Stanowisko jedno z głębszych oraz na samym środku wzdłuż linii brzegowej na której można łowić. Obserwując pogodę zauważyłem wahania temperatury oraz wiatru, a więc bałem się wziąć skrajne stanowiska ze względu, że są one płytsze oraz obawiałem się złego kierunku wiatru.

Po przyjeździe na stanowisko moje przeczucia i obserwacje się potwierdziły. Temperatura spadła do 22 stopni, a nocki były poniżej 10. W czwartek od samego rana zacząłem rozkładać najpierw wędki, ponieważ chciałem wykorzystać jak najwięcej czasu, aby zestawy leżały w wodzie, a mogłem sobie na to pozwolić, ponieważ w dzień przyjazdu nie padało.

Sprzęt jakiego używałem to:
Wędziska: C3C 12ft, 3,25lb.
Kołowrotki: Okuma 8K.
Żyłka: Mimicry Green Helo 0,35mm.
Strzałówka: Bulldozer K 50lb.

Zestawy były w wodzie około godziny 11. Na pierwszy ogień poszły delikatne zestawy składające się z pojedynczych pop-up’ów 15mm oraz malutkiego bałwanka dumbbells i pop’ka 10mm.
Gdy już miałem zestawy w wodzie, na spokojnie mogłem zająć się resztą sprzętu. Namioty, łóżka, stoliki i tak czas zleciał do pierwszego obiadu nad wodą, a w tym miejscu smakuje najlepiej!
Ciśnienie miało utrzymać się stabilne około 1013hPa, a ostatniej doby miało zejść na 1007hPa.Liczyłem, że ten lekki spadek przyniesie najlepszy okres na tej zasiadce, ale do tamtej chwili było jeszcze daleko, najpierw chciałem skupić się tym co dzieje się w danej chwili. Obserwując wodę, starałem się wypatrzeć spławów ryb. Niestety pierwszej doby nie było ich za dużo i nie były godne uwagi, ponieważ nie przypominały one żerowania dużych ryb w tamtej okolicy.
Postanowiłem przewieźć zestawy na noc. Dwa zestawy zostały dalej na delikatnie, a jeden na „smrodziucha” zdecydowałem się troszkę grubej zasypać i założyłem bałwanka 20mm plus 15mm.
Pod wieczór usłyszałem pierwszy dźwięk sygnalizatora. Podnoszę kij i od razu czuję potężny opór. Hol trwał długo mimo, iż zestaw był wywieziony na 80m. Ryba bardzo silna, w dobrej kondycji. Gdy ją podebrałem, nie mogłem uwierzyć! Piękny długi karp. Ważenie i ku mojemu zdziwieniu waga pokazuje 17,5kg. Rybę bezpiecznie chowam do worka i czeka na poranną sesję. Okazało się, że pierwsza ryba pozostała rybą zasiadki.
Ryba wypracowana na zestaw, który postanowiłem zmienić na grubiej!
Rano około 7, budzi mnie niewielki amur, który połakomił się na pojedynczego pop’ka.

Kolejny dzionek zleciał bez brania, a ja w międzyczasie wiązałem sobie przypony Blowback Rig, oraz Ronnie Rig na haczykach XC5 oraz XC7. Do Blowback Rig’ów używam miękkiej plecionki Abyss K Link 20lb, a do Ronnie Rig’ów fluoro carbonu Spectrum Z 0,41mm.

Na drugą noc postanowiłem zastosować grubsze zestawy na dwóch wędkach, a jedną dalej zostawić delikatnie z myślą o amurach.

W nocy ze snu wybudza mnie potężny, ciągły dźwięk centralki. Po podniesieniu wędki ponownie poczułem wielki opór, hol również ekscytujący. W nocy czuć tą adrenalinę podwójnie. Po chwili podbieram bezpiecznie karpia i znów dostrzegam, że będzie on miał zacną wagę. Wskazała ona równe 16kg. Tuż nad ranem powtórka z poprzedniej nocy i ponownie na delikatny zestaw amurek niedużych rozmiarów.

Trzeciego dnia z samego rana szybko wstałem, bo około godziny 5. Usiadłem sobie pijąc kawę i obserwując wodę. Bardzo chciałem dostrzec spławy by dotrzeć do większej ilości ryb. Tak też się stało. Ciśnienie zaczęło spadać na ostatnią dobę, a woda zaczęła się otwierać. Od razu powędrował tam zestaw z pojedynczym pop’kiem. Brania były ostatniej doby regularne.
Co trzy godziny miałem kontakt z rybami. W kołysce lądowały coraz piękniej ubarwione karpie, ale miałem jeszcze nadzieję, że uda mi się wypracować łuskacza i będę w pełni spełniony po tej zasiadce.

Nadeszła ostatnia noc. Nie mogłem zasnąć po emocjonującym poprzednim dniu i cały czas marzyłem o pełnołuskim. Kiedy wstałem rano, tuż po wyjściu z namiotu usłyszałem trzy delikatne piki na sygnalizatorze. Podszedłem do pod’a, a po 15 sekundach żyłka z kołowrotka zaczęła się momentalnie wysnuwać. Podczas holu w moich myślach był pełnołuski i tak też się stało! Gdy doprowadziłem rybę do brzegu ujawnił się piękny łuskacz, z którym stoczyłem bardzo piękną walkę przy brzegu.

Po tym braniu, zacząłem się pakować do domu. Zasiadkę zapamiętam na długo, a urokliwa i zachęcająca do główkowania woda mobilizuje mnie by poznać starsze osobniki tego zbiornika!

Piotrek Kociuruba