Szczęśliwe 24 godziny

Mój ostatni krótki, 24 godzinny wypad na Duży Staw w Starym Sączu był zupełnie nie planowany.

Jednak dzięki zaproszeniu znajomego, który dysponował wolnym stanowiskiem podjąłem szybką decyzje o spakowaniu niezbędnych klamotów, aby spędzić jeszcze jedną zasiadkę w tym roku nad tą wodą.

Z założenia miała to być wizyta towarzyska, więc nie nastawiałem się na jakieś wyniki. Jest to woda amurowa, na której zawsze udaje się „wydłubać” jakiegoś azjatę, także taktyka była podyktowana z myślą właśnie o amurach.

Na wyjazd przyszykowałem sobie 10 litrowe wiadro kukurydzy z orzechem tygrysim i ziemnym, oraz około 2kg słodkich kulek. Po dojeździe nad wodę okazało się, że dość mocno wieje. Jednak znajomość topografii dna na stanowisku nr 9 pozwoliła mi na szybkie znalezienie interesującego mnie miejsca. Typowo amurowa stołówka: duży blat na głębokości 1,7m, otoczony głębszą 2,5 – 3m wodą. Ciepły dzień dawał nadzieje, że amury i karpie mogą się pojawić na takim wypłaceniu. Decyduje się na postawienie obu zestawów na tym blacie, aby nie rozpraszać ryb w łowisku.

Po ustawieniu markera sprawdzam dno za pomocą sztycy podbieraka, aby wyszukać miejsca z drobnym żwirkiem. Kolej na wiązanie zestawów z wykorzystaniem ciężarków centrycznych, plecionki SUPER SNAKE o wytrzymałości 35lb i haków XC5 w rozmiarze 4 – typowy na amury krótki hak o szerokim kolanku z zagiętym do środka grotem. Węzeł zabezpieczam rurką termokurczliwą. Zestawy montuje bezpośrednio na strzałówce BULLDOZER MIMICRY o grubosci 0,50mm. Na włosach zakładam po dwa orzechy ziemne zbalansowane pływającą kukurydzą. Pora na wywózkę zestawów, co przy mocnym wietrze nie jest zbyt łatwe. Dlatego okolice markera obsypuje wstępnie około 3kg zanęty, ponieważ precyzyjne punktowe nęcenie na zestaw przy znoszonym wiatrem pontonie jest praktycznie niemożliwe.

Już po około 2 godzinach w podbieraku ląduje pierwszy, prawie 13kg amur. Taktyka obstawienia letniej miejscówki sprawdza się w 100%. Po kolejnym wywiezieniu zestawu nie zwalniam hamulca do wolnego biegu, ponieważ brania amurów zazwyczaj sygnalizowane są opadem swingera. Po około godzinie moją uwaga zwraca lekko wygięta w lewo szczytówka wędziska. Rzut oka na żyłkę, której kierunek wskazuje ze zestaw przemieścił się o dobre 30m w lewo od markera. Podnoszę kij i od razu czuję mocne tąpnięcie. Ryba jest bardzo mocna i hol z ponad 100m zajmuje około 20 minut. Kolejne 10 minut walki w okolicach brzegu i w końcu widzę mojego przeciwnika. Po kolejnych krótkich odjazdach w końcu kapituluje. W kołysce w końcu mogę ocenić z kim miałem do czynienia. Piękny lustrzeń o bardzo charakterystycznym ułuszczeniu. Waga pokazuje 17kg. Według znajomych z Sądeckiego Karp Klubu jest to ryba o imieniu Mariolka, jedna z największych znanych ryb w tym łowisku.

Kilka godzin temu nie przypuszczałbym, że może mnie spotkać coś takiego. Nie spoczywam jednak na laurach. Kolejna wywózka, nęcenie i czekamy co przyniesie noc. Do południa kolejnego dnia doławiam jeszcze dwa karpie pełnołuskie 10 i 12kg i kolejnego 10kg amura.

Myślę ze wyjazd udany w 100% i mam nadzieje ze ta zasiadka będzie dobrym początkiem jesiennych batalii z dużymi karpiami. W tym roku żegnam się już ze Starym Sączem, ale na wiosnę wracam zmierzyć się z pięknymi i walecznymi rybami z tej wody.

Dawid Starzyk