Urokliwy Stary Sącz

Jestem karpiarzem, który uwielbia odkrywać nowe.

Dlatego kilka razy do roku staram się odwiedzić miejsca, w których jeszcze nie byłem. Stary Sącz chodził mi po głowie już w tamtym roku. lecz nie było kompana do wyprawy na południe Polski.

W tym roku nadarzyła się okazja, gdyż mój nowy kolega z teamu Prologic – Dawid Starzyk, który miał tam być, a także kompan, z którym się wybrałem Rafał Kika, często spędzają tam czas i znają dobrze tą wodę. Zbiornik ma około 20ha, dno jest zróżnicowane, twarde z dużą ilością górek i uskoków. Populacja ryb to w głównej mierze amury na co się nastawialiśmy, ale także ładne, mocne karpie.

Jak się okazało po dotarciu nad wodę, zobaczyłem kilka znajomych twarzy, a i wyniki nie najgorsze, co oznaczało że pomimo niestabilnej pogody amury współpracują. Po wysondowaniu dna, co jest bardzo istotne na tym akwenie i wywiezieniu zestawów na odległość około 150 metrów w niespełna 40 minut mamy pierwszy odjazd u Rafała i w podbieraku ląduje 9 kilogramowy, waleczny amur. Nie minęło 15 minut i u mnie odzywa się sygnalizator. Zacięcie i czuje że na końcu jest mój pierwszy azjata, hol bezproblemowy do samego brzegu i dopiero wtedy amur pokazał swoją moc. Sprawne podebranie i jest . Następnie sesja, ważenie i amur wraca do wody. Te prawie 11 kilogramów dało mi wiele radości, gdyż przyjechałem tu właśnie po to żeby złowić amura. Szybka wywózka zestawu i obfite donęcenie wcześniej wyznaczonego miejsca i czekamy dalej na kolejne branie.

Po chwili nasze stanowisko odwiedza wspomniany wcześniej Dawid. Nic się nie dzieje, więc rozmawiamy wspólnie o naszych ostatnich zasiadkach i taktyce jaką każdy z nas przygotował na Stary Sącz. Dawid postawił na przypon z plecionki Super Snake FS 35lbs zakończony haczykiem XC3 oraz krótkim włosem. Na końcu zestawu wylądowały bałwanki o smakach owocowych. Ja natomiast użyłem materiał przyponowy Viper Ultra Soft 25lbs z hakiem XC5 jako multi rig, zakończonym bałwankiem a na drugim zestawie przypon Razor K-link o wytrzymałości 30lbs oraz haczyk XC3 z pozycjonerem Mimicry oraz krótkim włosem na którym była kulka o smaku truskawki z RK Baits. Oczywiście wszystkie zestawy były z klipsami bezpieczeństwa, a na nich oczywiście kamień zamiast ciężarka. To tyle jeżeli rozchodzi się o sprawy techniczne.

Wracając do rybek, które chętnie z nami współpracowały, w piątek doławiamy jeszcze po jednym amurze i kilka małych karpi. Zasada na Starym Sączu jest jedna. Nie sypiesz nie łowisz, dlatego jak nie ma brania przez kilka godzin zestaw trzeba sprawdzić i wywieźć nowy z dużą porcją smakołyków. Wieczór z piątku na sobotę cudowny, a zachód słońca robił niesamowite wrażenie. Około 1 w nocy Dawid doławia jeszcze jednego amura o wadze około 13 kg, a Rafał dwie sztuki w przedziale 8-12 kg.

Sobota iście bajkowa. Po długim okresie chimerycznej pogody przyszło prawdziwe ocieplenie, słonce i wysoka w końcu temperatura, bo aż 24 stopnie. Cały dzień pojedyncze brania u każdego z nas. Udało mi się złowić ładnego karpia oraz szczupaka. Na co? Haha, na kulkę truskawkową. Żeby nie było tak łatwo trzeba było po niego płynąć, gdyż ten mały pistolet wszedł między kamienie i stanął jak wryty.

Noc z soboty na niedzielę intensywna i u Dawida i u Rafała . Każdy z nich łowi po kilka ładnych rybek, a ja uparcie zostawiam zestawy aż do rana. Niestety pozostają nietknięte. Czasami jednak warto posłuchać rad osób, które znają lepiej wodę niż my sami i rano przewożę je na dwie ostatnie godziny naszej zasiadki. Zaczynamy się pakować i żeby nie było tak miło jak w sobotę załamanie pogody. Ulewa, błoto, a my przecież musimy się zbierać i pakować. Gdy na placu boju zostają już tylko wędki na stojaku u mnie potężny odjazd. Po chwili w kołysce ląduje 8 kilogramowy amur. Pakujemy się dalej tym razem już na samej podpórce zostawiam jedną wędkę z odkręconym hamulcem i gdy już mam ją zwijać jako ostatni zestaw, słyszę ten przemiły dźwięk na który zawsze wszyscy czekamy. Jak się później okazało to była ostania ryba tej wyprawy. Na złoto ubarwiony, mocny, 9 kilogramowy karp pełnołuski. Jednak po części to, że jestem uparty przyniosło dobry wynik. Bo mam taką zasadę – pakuj wszystko, ale wędki zawsze zostaw na koniec, bo nie wiadomo co cię czeka.

Do usłyszenia już wkrótce,
Łukasz Małodobry