Zakończenie sezonu Dawida

Pierwszy rok w teamie Pro Staff Prologic był pracowity.

68 nocy spędzonych nad różnymi wodami przełożyło się na wiele pięknych ryb, z których kilka jest perełkami w moim karpiowym „dorobku”. Koniec sezonu również obdarował mnie piękną rybą, której ze względu na barwy dałem imię mandarynka.

Aura sprawiła ze sezon dla wielu osób się nie skończył z pojawieniem się kalendarzowej zimy, a Nowy rok niektórzy powitali nad wodą. Dla mnie ze względu na pracę zawodową ostatnie wyjazdy przypadły na początek listopada. Końcówkę sezonu przeznaczyłem na moje okoliczne, głębokie żwirownie mieszczące się niespełna 20 km od podnóża Tatr. Dwie weekendowe zasiadki spędzone z rodziną przypadły w najgorszych możliwych warunkach atmosferycznych jakie mogły się przydarzyć. Duże skoki ciśnienia, wiatr, deszcz i deszcz ze śniegiem, czy nocny przymrozek. Woda w granicach kilku stopni. Zdecydowanie nie były to wymarzone warunki do łowienia. Pogodowe fanaberie zbytnio nam nie przeszkadzały, bo wybraliśmy nocleg w domku z ogrzewaniem, jednak szanse na branie w taką pogodę nie napawały optymizmem.

Woda, którą wybrałem jest mocno zarośnięta i nawet późną jesienią na dnie zalega roślinność, która utrudnia prezentacje zestawu jak i hol do brzegu. Taktyka łowienia w zimnej wodzie to praktycznie zawsze drobne przynęty i drobne nęcenie np. z PVA. Raczej nie wykraczam poza te standardy, jednak na ta wodę postawiłem na trochę inny sposób nęcenia. Zmielone ziarna Carp Old School i orzechy tygrysie doprawione mączkami rybnymi, ostrymi przyprawami i amino CSL, stworzyły piękną smugę opadając na roślinność dawały pewność, że będące w pobliżu ryby zainteresują się taką doprawioną chmurką. Ze względu na to, że potencjalne ryby będę musiał wyholować do pomostu zdecydowałem się na żyłkę Bulldozer o średnicy 0,40mm w kolorze Trans Green i plecionkę Super Snake o wytrzymałości 35lbs zakończoną hakiem XC7 nr 6 na wszystkich trzech zestawach. Przynętami była połówka kulki tonącej z połówką pop-up w rozmiarze 15mm w trzech kompozycjach smakowych: owoce morza, owoce i maślana nuta scopexu. Kilka kulek zanętowych i łopatka mielonych ziaren wylądowała na każdym z zestawów, w trzech różnych miejscówkach za pomocą łódki zanętowej. Ze względu na zmieniające się warunki obstawiłem 3 różne głębokości, w różnych rejonach zbiornika. Pierwsza zasiadka przy orkanowym wietrze dała mi nocnego gościa z 5 metrowej wody przy trzcinach.

Kolejny weekend w jeszcze gorszych warunkach, przyniósł noc z braniami z każdej z trzech miejscówek na głębokościach: 3,5m, 5m i 7m. Szczęśliwie wyholowane ryby na mojej ostatniej zasiadce nie należały do wymarzonych jesiennych „koni”, jednak wspaniałe ubarwienie i złowienie ich w takich warunkach było dla mnie wielką satysfakcją. Sprzęt zalany wieczorem deszczem, który zamienił się w nocy w lód, spisał się bez zarzutu, a nowy kombinezon High Grade Thermo nie pozwolił zmarznąć przy nocnych kilkunastominutowych holach.

Chyba moje najlepsze zakończenie sezonu od wielu lat. Poranek przywitał nas piękną pogodą na sesję zdjęciową z rybami. Czego więcej chcieć? Niebawem jednak czas na otwarcie nowego sezonu, na który czekam z utęsknieniem.

Dawid Starzyk